wtorek, 14 kwietnia 2015

Barcelona - dzień 2

Rozpoczynamy od spaceru ulica na ktorej mieszkamy, czyli Diagonal. Jest to jedyna ulica w Barcelonie biegnąca po skosie (niczym Broadway). Docieramy do budynku Casa de les Punxes, zwanego Domem Szpitulców.
Kierujemy się do ulicy Passieg de Gracia, aby obejrzeć dwa najsłynniejsze budynki zaprojektowane przez mistrza Gaudiego, czyli Casa Mila zwana rówńiez La Padrera - Kamieniołom - budynek całkowicie pozbawiony kątów prostych.
Dalej dochodzimy do niemniej słynnego dzieła Gaudiego, czyli Casa Battlo, ilośc turystów czekająca w kolejne na wejście jest zatrważająca ;-))
Ciekawe są tez ławki na Passieg de Gracia, z których chętnie korzystają turyści jak i tubulcy. 
Passieg de Gracia to również ulica, gdzie znajdują sie najsłynniejsze marki tj. Prada, Louis Vitton, Versace itp. Następnie dochodzimy do Plac de la Catalunia 
Rozpoczyna on słynna La Ramble, ale nam dziś nie chodzi o nią, wiec odbijamy w boczna uliczkę, aby podziwiać uroki dzielnicy El Raval, czyli zrewitalizowane dawne... Slamsy. Pierwszą atrakcją jest Museum d'art comtemporani de Barcelona

 Koronnym miejscem jest stary szpital z bardzo ładnym małym parkiem, do którego chyba niewielu ludzi trafia, a jest absolutnie uroczy z drzewkami pomarańczowymi i fontanną w centrum. Miejsce to nosi nazwę Reial Academia de farmacia de Catalunia
Dalej wędrujemy na wzgórze Montjuic, skad rozpościera sie piękny widok na okolice.
Docieramy przed potężny taras przed hotelem Miramar. 
Trochę dalej podziwiamy niesamowity Jardins de Mossen Costa i Lobrera - park kaktusów - miejsce, które New York Times określi jako najlepszy na świecie ogród specjalizujący sie w uprawie kaktusów z różnych stron świata.
Kolejny cel wędrówki to Castell de Montjuic Przed zamkiem można podziwiać widok na port w Barcelonie. Jeden z największych w Europie. Port Barcelona jest największym portem wycieczkowym Europy
 Następnie schodzimy z góry podziwiając niesamowity Park Olimpijski , pamiątka z igrzysk z 1992 co ciekawe to są mury stadionu
W środku wyglada nadal ciekawie
Poniżej znajduje sie rozległy Park Olimpijski
Jeszcze niżej podziwiamy Palau Nation 
Aby po jego przeciwnej stronie dostrzec jeden z ładniejszych krajobrazów w Barcelonie
A to i tak dopiero początek, bo po zmroku jest tu jeszcze większe widowisko w postaci Magicznej Fontanny. W sezonie letnim pokazy odbywają się między 21:00 a 23:00.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Girona - dzień pierwszy

Nasza wyprawę zaczynamy w Gironie, czy jak mówią Katalończycy Herona :-). Przylecieliśmy do Hiszpanii tanimi liniami lotniczymi Ryanairem, wiec dolecieliśmy właśnie do Girony, miasta oddalonego o 70 km od Barcelony. Po wielu mieszanych recenzjach co do tego miasta postanowiliśmy sie przekonać na własne oczy jak jest naprawdę. Okazało się, że Girona to bardzo urokliwe miejsce i godne polecenia na jednodniowe zwiedzanie. Spaliśmy w samym rynku, wiec wszędzie mielismy blisko. Przewaga Girony nad Barcelona,wiec jest taka, że jest ona tańsza i można sobie pozwolić na to aby spać w centrum :-) od razu rzucają sie w oczy urokliwe kamieniczki.
Miasto powoli budzi sie do życia odsłaniając ładna starówkę 

Okazuje sie, że Girona podobnie jak Wrocław ma swój czerwony most, który tu pełni role mostu zakochanych, pełno pozapinanych kłódek z inicjałami zakochanych i serduszkami.
Miasto przecina rzeka Orin. Dwie strony Girony połączone są urokliwymi mostami, z których można podziwiać kolorowe fasady kamienic, będących symbolem Girony.
Spacerując wzdłuż miasta docieramy do Katedry de Santa Maria
Bilet wstępu to koszt 7 euro, ale warto wejść, bo Katedra jest niesamowita
Oprócz wstępu do katedry mozna obejrzeć rownież piękny dziedziniec.
Za katedrą rozpoczynamy wędrówkę po murach obronnych Girony, by co jakis czas odpoczywać w    zielonych ogrodach. 
Z murów możemy podziwiać czerwone dachy Girony i okoliczny krajobraz.
Po przejściu murów wracamy znowu do punktu wyjścia czyli starówki :-) odpoczywamy chwilkę przy kawie z croissantem (1,80 euro). Wiele restauracji i cukierni oferuje tego typu słodki zestaw.
 Znowu zagłębiamy sie w uliczki Girony Znów podziwiamy kolorowe kamieniczki z mostów.
Za katedra docieramy do jednego z przyjemniejszy ogrodów w którym byłem, czyli ogród Placa den Narcis Figueras i Rexach.
Po wyjściu z ogrodu warto wybrać sie do Łaźni Arabskich (wstęp 2euro). 
Wracając zachodzimy do Muzeum Filmu, które ma całkiem ciekawy budynek
Mieści w sobie kolekcje niesamowitych fotografii 
Mozna w nim obserwować ewolucję tego, co dziś możemy nazywać filmem Poczynając od sztuczek z cieniami 
Poprzez pierwsze kinematografy Fotoplastikony i kamery.
Mozna również zobaczyć, jak powstawały pierwsze efekty ruchowe na ekranie ( ciekawe nawet dla dorosłych)
 Jest kilka eksponatów filmowych
 I ewolucje sal kinowych
Girona ma tez bardzo ładny park: Placa les Botxes, w którym są setki platanów, niestety jeszcze sie nie zazieleniły.
Ale są juz pierwsze oznaki wiosny 

Na koniec kilka zdjeć Girony, które nie maja nawet żadnej historii, pokazują po prostu fajne miejsca :-)
Rzucają się w oczy powiewające z balkonów i okien flagi Katalonii, będące odzwierciedleniem niepodległościowych dążeń Katalończyków. 
Pod koniec dnia jedziemy pociągiem do Barcelony. Bilet na pociąg to koszt ok 8 euro ( w zależności jakiego przewoźńika się wybierze), podróż trwa 1:15 h.